Mielno - jesienny pobyt po sezonie

Na urlop w tym roku nie mogliśmy się nigdzie wybrać, bo takie tam inne plany mieliśmy, to chociaż na tydzień we wrześniu do Mielna pojechaliśmy. To Mielno to nam tak ni z tego ni z owego wyszło. Kumpel z pracy był tak z żoną i bardzo chwalił sobie, więc skorzystaliśmy z rekomendacji. Pensjonat Mielno schludny, czyściutki i co najważniejsze o dobrym standardzie. balkon naszego pokoju wychodził na samo morze. Jedzenie tylko mają niezbyt, nam bynajmniej nie smakowało, ale szat nie ma co rozrywać, bo po dwóch posiłkach zrezygnowaliśmy i chodziliśmy do pobliskiego baru lub smażalni. Po sezonie to już nie tyle obiektów czynne, co normalnie, ale gastronomia szla jeszcze pełną parą. Przynajmniej smażalnie, rybki palce lizać. Po raz pierwszy w Mielnie jadłem rolady z rekina faszerowane małżami. Nie jest to tanie, ale za to jakie pyszne. Każdego dnia przemierzaliśmy po kilkanaście kilometrów brzegiem morza. Tak się wyćwiczyliśmy, że i wysiłek fizyczny nam jakoś spowszedniał, a pierwsze dni byliśmy skonani. W Mielnie spędziliśmy fajny czas.



stopka z wyciągami z Karpacza Wyciągi w Karpaczu